Pytania, na które trzeba odpowiedzieć

 Dzięki za miłe przyjęcie naszej nowej strony internetowej. 

Pytacie czasem, co robię teraz, gdy dwukrotnie przetłumaczyłem Pismo Święte z hebrajskiego, aramejskiego i greckiego. Otóż realizuję wiele pasji, a wśród nich nie przestałem zajmować się tłumaczeniem dokumentów biblijnych.

Kwestia Septuaginty

Zacznę od tego, że podczas pracy nad hebrajskim i aramejskim tekstem Starego Testamentu uświadomiłem sobie bardzo jasno, jak ogromne znaczenie ma Septuaginta — starożytne tłumaczenie Biblii hebrajskiej na grecki. Gdy zaczynałem karierę jako tłumacz Pisma Świętego, nie podkreślało się tak wyraźnie wartości Septuaginty. Nie bez słuszności uwagę przykuwał głównie tekst hebrajski i aramejski. Odnoszę wrażenie, że znaczenie Septuaginty zaczęło być powszechniej dostrzegane około 1999 r., kiedy to książka The Dead Sea Scrolls Bible wyruszyła na podbój czytelniczej świadomości. A zatem tłumaczę Septuagintę. Obecnie jestem w Księdze Joba 26.

Powrót na Uniwersytet i nowe pola pracy

Nie pracuję jednak samotnie. Kiedy zakończyłem przekład Biblii hebrajskiej, moje wcześniejsze zaplecze skurczyło się i musiałem otworzyć się na nowe obszary pracy zawodowej. Między innymi wróciłem na Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Uczę tam hebrajskiego, greki, historii literatury hebrajskiej oraz zagadnień pokrewnych. To twórcza i inspirująca część mojego tygodnia.

Praca ze studentami i współpraca z Karoliną

Dziś jedną z moich przygód jest zarażanie studentów pasją do tłumaczenia dokumentów biblijnych — na potrzeby kolejnych pokoleń. Nie odnotowuję w tym zbyt wielkich sukcesów, ale jakieś jednak tak. Na tym etapie pracuję wspólnie z moją córką, Karoliną, która doktoryzowała się w dziedzinie językoznawstwa. Jej perspektywa i warsztat są dla mnie nieocenioną pomocą no i nadzieją.

Czy trzeba znać języki oryginalne, by rozumieć Biblię?

W czasie moich rozmów z ludźmi wyczuwam zawieszone w nienazwanej rzeczywistości pytanie: Czy aby zrozumieć przesłanie Pisma Świętego trzeba być aż tłumaczem jego tekstów wyjściowych? Czy ta księga nie została napisana tak, by mogli ją rozumieć zwykli ludzie — „prości”, jak mówi Jezus w Mt 11:25?

To pytanie jest na tyle ważne, że poświęcę mu osobny wpis. Dzisiejszy tekst i tak mi się rozrósł.

Zatem do następnego razu. W kolejnym wpisie spróbuję przybliżyć, dlaczego tłumaczenie Biblii jest „nie kończącą się historią”.

Tymczasem pięknego dnia.
Piotr Zaremba


(Warto zajrzeć na strony: Septuagint – Wikipedia; The Dead Sea Scrolls Bible: The Oldest Known Bible Translated for the First Time into English: Abegg Jr., Martin G., Flint, Peter, Ulrich, Eugene: 9780060600648: Amazon.com: Books)